Miot I

04.12.0216

I tyle się nacieszyłam szczeniętami z miotu I. Większość z nich w wieku 8 tygodni pojechała już do nowych domków i cieszą teraz serduszka swoich nowych „ludziów”. Wszystkie bardzo ładnie i bezproblemowo odbyły podróż i zaaklimatyzowały się w nowych warunkach. Zostały jeszcze dwie czarne dziewczynki ale tylko jedna wolna, czekająca na swój nowy kochający domek. Isabell natomiast czeka jeszcze dwa tygodnie i dopiero tuż przed świętami zawita do nowego domu. Z uwagą śledzę rozwój tych brzdąców, gdyż w dobie Facebooka mam podgląd praktycznie codziennie. Na zdjęciu Nikita z trójką 8 tygodniowych dzieci.

img_7895-nikita-i-miot-i-85-tyg

17.11.2016

No i co? I co? I czas ucieka tak że nie nadążam! W niedzielę kluchy Nikitowe skończą siedem tygodni. Jeszcze tydzień i pożegnamy się z piątką dzieciaczków, których nowi właściciele już przebierają nogami w oczekiwaniu na nowych członków rodziny. Dzieci rosną wzorowo, są bardzo porządne i czyste – wszystkie potrzeby załatwiają na trociny pozostawiając resztę kojca w czystości. Jestem pod wrażeniem. Są już po podróży samochodem do Poznania do naszej pani lek. wet gdzie były chipowane, i szczepione. Teraz jeszcze Pańcia jak zwykle za późno wyśle wnioski o rodowody i już będą gotowe do nowych domków.  Galeria zdjęć aktualizowana jest na bieżąco, można więc  śledzić rozwój maluszków. Mimo późnej pory roku na dworze pogoda całkiem znośna więc jak nie leje dzieci spędzają czas na świeżym powietrzu.

Na sprzedaż z tego miotu zostały jeszcze dwie czarne dziewczynki i czarny chłopczyk.

img_7521-miot-i-65-tygodnia

15.10.2016

Nareszcie po tygodniu opadów deszczu NON STOP wyszło słonko! Z tej okazji, oraz z okazji dwunastego dnia życia mała sesja foto naszych kluseczek. Zapraszam do albumu.

GALERIA MIOTU I

img_6740-ina-i-ibra-12-dni

11.10.2016

Śpią … jedzą … śpią … jedzą… czasem tylko któreś przez sen biega albo powarkuje 🙂 Przybierają ładnie – przez te 10 dni podwoiły swoją wagę urodzeniową.  Nabierają już kolorków – powoli zaczyna być widać jakiej maści szczenię się zapowiada. Ale do pełnego obrazu jeszcze dobry tydzień. Już za chwilę otworzą się oczka. Bardzo lubię ten moment kiedy zaczynają patrzeć na świat. Śmiać mi się chce bo w ciągu dnia praktycznie przy każdym karmieniu jestem i jak zdarza się że Nikita na dworze a ja wkulnę się tam do nich żeby pomiziać i poprzytulać, reagują na mnie jak na matkę 🙂 Zaczynają „biegać”, krzyczeć i ciamkać moją twarz. Słodziaki. Mają już nadane imiona: Ibra, Ina, Isabella, Isadora, Ivetta, Ingus, Isar oraz piesek który urodził się ostatni – Ibi Salvare (z łac. oto uratowany). Z ósemki na tą chwilę wolne są dwa pieski wilczaste i jeden czarny oraz trzy czarne dziewczynki. Lista rezerwacyjna otwarta. Zapraszam 🙂

 Aktualne foty naszych 10-cio dniowych I-kluseczek w GALERII MIOTU I

img_6679-ibra-rozowa-8-dni

06.10.2016

Trzy doby za nami. Towarzystwo rośnie jak na drożdżach ale nie ma się co dziwić. W końcu w trzeciej dobie po porodzie w cycuchach pojawia się już mleko zamiast siary i pokarm robi się treściwszy. Nikita dobrze sobie je (i często) więc i mleka nawet do wykarmienia ósemki jest sporo. Dzieci przybrały  już po około 120-150 gram, dużo śpią bo jak śpią to rosną 🙂 Na moje nieszczęście w dniu porodu zepsuła nam się pogoda i trzeci dzień z rzędu leje… Jest to o tyle problematyczne, że Nikitę muszę od czasu do czasu wygonić na dwór celem załatwienia potrzeb fizjologicznych i rozprostowania kości. Wystarczą minuty na dworze żeby wróciła całą przemoknięta i opiaszczona od spodu … 🙁 Tak więc dodatkowym obowiązkiem jest jej mycie 4-5 razy dziennie i wycieranie do sucha, czego Nikita nie znosi…Ech, ja to zawsze muszę mieć „pod górkę” .

img_6606-miot-i-suczka-rozowa-pierwsza-doba

03.10.2016

W dniu 02 października 2016 roku (niedziela), w dziewiąte urodziny mojego Demona, przyszły na świat szczenięta Nikity i Mefisto. Osiem całkiem przyzwoitych wagowo klusek, tym razem tylko czarne i wilczaste. Bikolorków w tym miocie nie było. Nikita rodziła ekspresowo, chwilami nie nadążałam oporządzić dopiero co narodzonego maluszka jak pojawiał się następny 🙂 Tym sposobem przez półtorej godziny na świecie była już szóstka 🙂 Potem była dłuższa przerwa, w której towarzystwo z „solarium” zostało przeniesione do „baru mlecznego” i zaspokoiło pierwszy większy głód. Piszę większy bo każde szczenię po urodzeniu choć na chwilę jest przystawiane do cyca, żebym mogła zobaczyć czy ma odruch ssania i czy wszystko w porządku. Niestety w większości przypadków kiedy nadchodzą kolejne skurcze, suka „odbierając” rodzące się szczenię, przez nieuwagę może przydusić szczenię przy cycu , więc dla bezpieczeństwa tych małych istotek, odkładam je do „łóżeczka” przy legowisku rodzącej, gdzie komfort zapewnia tak zwana „kwoka” 🙂 Kolejna dwójka rodziła się już w odstępach około godzinnych. Ostatni na świat przyszedł wilczasty piesek, który w czasie przejścia przez kanał rodny dość poważnie się „zachłysnął”. Na tyle poważnie, że musiałam różnymi sposobami reanimować to malutkie psie dziecko bo drogi oddechowe były kompletnie niedrożne. Z trudem łapał oddech otwierając pyszczek jak ryba wyciągnięta z wody. Kiedy nie pomogło odsysanie, sztuczne oddychanie, tak zwane „wahadełko”, masaż karku i rozcieranie ciałka, zaczęłam tracić nadzieję że uda mi się ocalić to tlące się już z coraz większym trudem życie… Akurat los chciał że chwilę wcześniej zadzwoniła koleżanka po fachu, która przez telefon śledziła te moje poczynania. To ona podpowiedziała mi jeszcze jedno… dać małemu …. wódki! Pobudzić krążenie i rozszerzyć naczynia krwionośne! W barku miałam tylko likier na spirytusie raptem 17% ale co tam, lepsze to niż nic. Paluch do butelki i do pyszczka. I jeszcze raz, i jeszcze. Dodatkowo podałam mu jeszcze w ten sam sposób glukozę. I ta mikstura sprawiła, że szczenię zamknęło dziubek i zaczęło powoooli, bardzo płytko oddychać przez nos… Powolutku, oddech stawał się coraz spokojniejszy, coraz głębszy , więc żeby wzmocnić jeszcze działanie alkoholu podłożyłam małego pod kwokę gdzie bardzo ciepło i obserwowałam. Uspokoił się, przestał płakać, zasnął. Udało się…

I tak oto mamy szczęśliwą ósemkę. Trzech chłopców – jeden czarny, dwójka wilczastych – i pięć panienek – trzy całe czarne i dwie wilczaste. Przedział wagowy – dwójka po 420 gram, pozostałe 460-510 gram. Dziś już cała ósemka wraz z mamusią czują się świetnie i często zaglądają do mlecznych kraników 🙂

img_6613-miot-i-pierwsza-doba